Analiza i Egzystencja 2 (2005) ISSN 1734-9923
RAFA£ PALCZEWSKI*
O WRA¯LIWOCI KONTEKSTOWEJ ZDAÑ
TYPU
5
WIE, ¯E
2
S³owa kluczowe: epistemologia, kontekst konwersacyjny, kontekstualizm, inwariantyzm, semantyka, zasadna stwierdzalnoæ
Keywords: epistemology, conversational context, contextualism, invariantism, semantics, warranted assertability
Epistemologiê uprawian¹ na gruncie filozofii analitycznej sprowadza siê zazwyczaj do poszukiwañ adekwatnej analizy wiedzy, czyli do teorii wie-dzy. Dyskusja w obrêbie tych poszukiwañ toczy siê wspó³czenie g³ównie wokó³ dwóch problemów, które obrazuj¹ poni¿sze pytania1:
*Rafa³ Palczewski, mgr filozofii, doktorant w Zak³adzie Logiki i Semiotyki
Uniwer-sytetu Miko³aja Kopernika w Toruniu. Publikowa³ w Przegl¹dzie Filozoficznym i Fi-lozofii Nauki. Zajmuje siê epistemologi¹ (analiza wiedzy, kontekstualizm) i logik¹ fi-lozoficzn¹ (logika epistemiczna, logiczne problemy antyrealizmu).
1Nie oznacza to, i¿ pytania powy¿sze stanowi¹ punkt wyjcia dociekañ
(P1) Czy wiedza jest rodzajem koniecznoci? (P2) Czy wiedza jest zale¿na od kontekstu?
(P1) wyznacza w³aciwy obszar analizy wiedzy, natomiast (P2) ob-szar badañ uzupe³niaj¹cych s¹ one autonomiczne, tzn. odpowied na nie jest w znaczniej mierze niezale¿na. Jeli odpowied ta jest twierdz¹ca, to oczywicie nale¿y wyjaniæ m.in. w przypadku (P1), jakim rodzajem ko-niecznoci jest wiedza, natomiast w przypadku (P2), co rozumiemy przez zale¿noæ oraz kontekst. Zasadnicza opozycja w podejciu do (P1) to epistemologia modalna vs epistemologia znaturalizowana, za w podejciu do (P2) kontekstualizm vs inwariantyzm2. W niniejszym artykule omówiê
dyskusjê tocz¹c¹ siê wokó³ (P2), w szczególnoci broniæ bêdê twierdz¹cej odpowiedzi na to pytanie. Uwaga skupiona bêdzie zatem na pierwszym cz³onie drugiej ze wskazanych opozycji, na jego podstawowych rysach, choæ u jego róde³ le¿¹ problemy, z którymi borykaj¹ siê teorie z pierwsze-go cz³onu pierwszej opozycji.
Wypada zatem, obok wskazanych dychotomii, choæby pobie¿nie zdia-gnozowaæ stan wspó³czesnej epistemologii modalnej, prze¿ywa ona bo-wiem istotne dla jej przysz³ego charakteru przesilenie. W ostatnich dwóch, trzech dekadach ubieg³ego stulecia pojêcie wiedzy zepchniête by³o na dal-szy plan rozwa¿añ epistemologicznych, wiêcej nawet analiza wiedzy wyparta zosta³a przez analizê innych pojêæ epistemicznych, takich jak np. pojêcie uzasadnienia. Odpowiedzialne za ten fakt by³o z pewnoci¹ fiasko wielu prób zmierzaj¹cych do rozwi¹zania problemu Gettiera, a tak¿e, jak siê wydawa³o, bezu¿ytecznoæ pojêcia wiedzy. Dlatego te¿ podejmowane próby wskazania adekwatnej analizy wiedzy rzadko kiedy znajdowa³y uzna-nie, czy choæby zainteresowauzna-nie, poza w¹skim krêgiem specjalistów.
Wie-2Drugie cz³ony powy¿szych opozycji mo¿na zast¹piæ prost¹ negacj¹ pierwszych
dza zaczê³a funkcjonowaæ niemal wy³¹cznie jako tytu³ honorowy, aby u¿yæ zwrotu Marka Kaplana, nadawany tym prawdziwym przekonaniom, które posiadaj¹ szczególnego rodzaju uzasadnienie3. Jednak w latach 90.
i wspó³czenie podejmowane s¹ próby rehabilitacji pojêcia wiedzy poprzez wskazanie, i¿ jest ono wa¿ne przy analizie wielu innych pojêæ. Filozofem, który podj¹³ siê tego wa¿nego, acz trudnego zadania jest Timothy William-son. W swojej ostatniej ksi¹¿ce, uznawanej powszechnie za najwa¿niejsz¹ ksi¹¿kê z epistemologii ostatnich dekad, broni on m.in. wspomnianego odwrócenia klasycznej analizy, jak równie¿ wielu innych oryginalnych pro-jektów4. Has³o z pierwszego zdania tej ksi¹¿ki, które mia³o byæ zarazem jej
podsumowaniem, przesz³o ju¿ do filozoficznego ¿argonu: najpierw wie-dza (knowledge first). Drugim filarem zmian w tej dziedzinie filozofii s¹ próby odpowiedzi na problem sceptycyzmu. Antysceptycy podpisaliby siê zapewne obiema rêkoma pod has³em Williamsona, dla wielu autorów bo-wiem zabezpieczenie naszej codziennej wiedzy przed zarzutami sceptyka stanowi podstawowy cel analiz epistemologicznych. Dotychczas nie do-strzegano wyranie, i¿ mo¿e on byæ zwi¹zany z odpowiedzi¹ na (P2).
Oba wskazane filary nie prezentuj¹ w ca³oci stanu wspó³czesnych badañ prowadzonych w ramach epistemologii modalnej, s¹ dlañ jednak, jak s¹dzê, kluczowe, stanowi¹ bowiem o naturze wspomnianego na po-cz¹tku przesilenia.
Kontekstualizm rzuca nowe wiat³o zarówno na stare problemy (np. sceptycyzm, problem Gettiera), jak i na niektóre wspó³czesne teorie (np. analizê pojêcia asercji przeprowadzon¹ przez Williamsona, zob.
3Kaplan 1985, s. 355. Najlepiej wskazany stan oddaj¹ s³owa tego¿ autora: My
mes-sage is that it is time to stop and face the unpleasant reality that we simply have no use for a definition of propositional knowledge (s. 363; zob. te¿: Palczewski 2004 a, s. 109, p. 83). Zmiana w g³ównym przedmiocie zainteresowañ epistemologii owocuje oczywi-cie odpowiedni¹ zmian¹ w (P1) i (P2), tutaj zak³adam, ¿e nadal centralne dla niej jest pojêcie wiedzy.
4Williamson 2000; recenzja w jêzyku polskim zob. Palczewski (w druku # 3). Ksi¹¿ka
czêæ 4)5. Postaram siê wykazaæ, ¿e to nowe wiat³o nie pada
parafrazu-j¹c znane s³owa Stanis³awa Leca przez stare dziury, ale wrêcz przeciw-nie, przez nowe ramy. I to one w³aprzeciw-nie, ramy, a nie detale je wype³niaj¹ce, bêd¹ stanowiæ g³ówny przedmiot tej pracy6.
1. Podstawowa teza kontekstualizmu
Teza, o której bêdziemy mówiæ, w swojej pierwotnej formie pojawi³a siê ju¿ w latach 60. i 70. zesz³ego stulecia, gdy wraz z rozwojem pragmaty-ki logicznej zaczêto zwracaæ wiêksz¹ uwagê na rolê wyra¿eñ okazjonal-nych, jak równie¿ presupozycji pragmatyczokazjonal-nych, w rozwi¹zywaniu czy pre-cyzowaniu problemów filozoficznym (zob. m.in. Lewis 1979). Dopiero w drugiej po³owie lat 80. oraz w latach 90. sta³a siê ona w³aciwym orê¿em kierunku nazywanego dzi kontekstualizmem. Do jego g³ównych przed-stawicieli zaliczani s¹: Stewart Cohen, David Lewis oraz Keith DeRose. Do m³odszych jego obroñców nale¿¹ m.in. Steven Rieber, Mark Hellen, Ram Neta. Wszyscy oni broni¹ nastêpuj¹cej, podstawowej tezy kontekstu-alizmu (PTK)7:
PTK Warunki prawdziwoci zdañ przypisuj¹cych wiedzê (lub wskazuj¹cych jej brak), czyli zdañ typu S wie, ¿e P (lub S nie wie, ¿e P), zmieniaj¹ siê jeli jest to konieczne wraz ze zmian¹ kontekstu konwersacyjnego.
5James Pryor, w artykule powiêconym przegl¹dowi naj¿ywiej dyskutowanych
za-gadnieñ we wspó³czesnej epistemologii, na pierwszym miejscu wymieni³ w³anie kon-tekstualizm zob. Pryor 2001, s. 96100. Dopiero w nastêpnej kolejnoci omówi³: nowe formy fundacjonalizmu, spór eksternalizmu z internalizmem oraz etykê przekonañ. Mi-nusem tej pracy jest jednak to, ¿e nie uwzglêdnia ona jeszcze Knowledge and its Limits.
6Jednak w innych pracach omawiam niektóre z owych detali oraz proponowane
przez kontekstualistów rozwi¹zania wskazanych problemów. Odpowied na argumen-tacjê sceptyka (podwa¿aj¹c¹ nasz¹ wiedzê o wiecie zewnêtrznym) Palczewski (w druku # 2). Omówienie, uwa¿anego za najwa¿niejszy, kontekstualizmu Keitha DeRosea Palczewski 2004 b. Przedstawienie ewolucji ca³ego kierunku Palczewski (w druku # 1).
7Por. DeRose 2000, s. 91; 2001, s. 187188. Kontekstualizm, o którym bêdziemy
jedy-Dwie uwagi nasuwaj¹ siê jako pierwsze przy zetkniêciu z PTK: (i) i¿ wyra¿a ona twierdz¹c¹ odpowied na (P2), lecz ogóln¹ i niejasn¹, oraz (ii) i¿ jest ona albo trywialnie prawdziwa, albo trywialnie fa³szywa. Druga uwaga wyrasta na gruncie owej ogólnoci i niejasnoci wspomnianej w uwadze pierwszej, dodajmy zatem do PTK niezbêdne komentarze. Po pierwsze, kontekst konwersacyjny (dalej krótko: kontekst) dotyczy osoby, która wypowiada zdanie typu S wie, ¿e P lub jego odmiany (dalej krótko:
W-zdania). Innymi s³owy, na kontekst sk³adaj¹ siê intencje, presupozycje, oczekiwania itp. osoby, która przypisuje S-owi wiedzê, ¿e P (dalej nazywa-nej atrybutorem, od ang. attributor). Co wiêcej, przy takim rozumieniu kon-tekstu ograniczenie do wypowiedzeñ nie jest odpowiednie, PTK dotyczy równie¿ tych zdañ, które atrybutor nigdy nie wypowie, lecz które móg³by sformu³owaæ. Po drugie, klauzula: jeli jest to konieczne wskazuje, ¿e wspomniane czynniki konstytuuj¹ce kontekst mog¹ nie ulec zmianie po-miêdzy jednym a drugim stwierdzeniem W-zdania przez tego samego atry-butora w odniesieniu do tego samego S i P. Po trzecie, zmiany w warun-kach prawdziwoci powodowane s¹ przez zmiany w standardach nak³ada-nych na wiedzê, to atrybutor decyduje, jak silna powinna byæ pozycja episte-miczna8S-a w stosunku do P, aby uznaæ go za wiedz¹cego, ¿e P. Po
czwar-te, zmiana warunków prawdziwoci poci¹ga za sob¹ czêsto zmianê warto-ci logicznej W-zdañ, dlatego te¿ mówi siê, i¿ zdania te s¹ wra¿liwe na konteksty. Po pi¹te, jedn¹ z bezporednich konsekwencji PTK jest to, ¿e w tym samym czasie, w stosunku do tego samego S-a oraz maj¹c na myli to samo P, dwaj ró¿ni atrybutorzy mog¹ stwierdziæ S wie, ¿e P, jednak tylko jeden z nich wypowie prawdziwe zdanie. A zatem, jeli jeden stwierdzi S wie, ¿e P i w tym samym czasie w stosunku do tego samego
nie czasami zastêpowane bywaj¹ innymi, np. konwersacyjny, okazjonalny (= seman-tyczny) czy relacyjny, podmiotowy (= inferencyjny). Wspó³czenie wyró¿nia siê rów-nie¿ kontekstualizm epistemiczny oraz kontekstualizm sprawnoci (od epistemologii sprawnoci, ang. virtue), zob. Brendel&Jäger 2004.
8Pozycja epistemiczna oraz jej si³a, to pojêcia u¿ywane przez DeRosea i posiadaj¹ce
S-a, maj¹c na myli to samo P, drugi stwierdzi S nie wie, ¿e P, to obaj mog¹ powiedzieæ prawdê (Cohen 2000 a, s. 94; DeRose 2001, s. 188).
Wiêkszoæ z tych komentarzy znajdzie uzupe³nienie w dalszej czêci pracy, teraz za, gdy usunêlimy po czêci niejasnoæ rozwa¿anej tezy oraz ograniczylimy nieco jej ogólnoæ, zajmijmy siê drug¹ uwag¹. Krótko: al-ternatywa w punkcie (ii) jest fa³szywa, PTK nie jest bowiem trywialn¹ tez¹. Zwolennicy trywialnoci z pierwszego cz³onu tej alternatywy mogliby ar-gumentowaæ, i¿ warunki prawdziwoci W-zdañ s¹ w pewien oczywisty spo-sób zale¿ne od kontekstu, tzn. zale¿¹ od tego, kim jest S, czy S jest przeko-nany, ¿e P itp. (zob. Rysiew 2001, s. 477478). Na tak rozumian¹ zale¿-noæ przysta³by ka¿dy, jednak widzielimy, ¿e kontekstualizm postuluje inny, dodatkowy zwi¹zek. Zwolennicy trywialnoci z drugiego cz³onu wzmian-kowanej alternatywy mogliby argumentowaæ, ¿e warunki prawdziwoci dla
W-zdañ s¹ sta³e, tzn. nie zale¿¹ od przygodnych i chwilowych stanów umy-s³u atrybutora. Przypomnieæ wypada, ¿e stanowisko takie nazwalimy wcze-niej inwariantyzmem. W tak prostej wersji, inwariantyzm nie posiada ¿ad-nego uzasadnienia dla przyk³adów takiej zmiennoci podawanych przez kontekstualistów które za chwilê rozwa¿ymy oraz wydaje siê traktowaæ kontekstualizm jako odmianê relatywizmu9. Jednak ten relatywizmem nie
jest, gdy¿ nie twierdzi, ¿e dowolne stwierdzenie W-zdañ jest prawdziwe, lecz ¿e zmiana kontekstu ma wp³yw na zmianê warunków prawdziwoci tych zdañ to, czy warunki te s¹ spe³nione, jest niezale¿ne od atrybutora. Zale¿¹ one równie¿ od przekonañ, wiadectw itp. S-a, czyli od jego pozycji epistemicznej oraz od prawdziwoci P. Tak wiêc, odrzucaj¹c trywialnoæ PTK i usuwaj¹c to s³owo z (ii), stajemy przed naprawdê trywialn¹ alterna-tyw¹. Dalej broniæ bêdê jej pierwszego cz³onu.
PTK ³¹czy wszystkich wspomnianych autorów, poza tym wiêcej ich dzieli. Podstawow¹ ró¿nic¹ s¹ proponowane przez nich analizy wiedzy, czyli rozstrzygniêcia poczynione na gruncie epistemologii modalnej. PTK bowiem, jak ³atwo zauwa¿yæ, mo¿e byæ uzupe³nieniem niemal dowolnej analizy wiedzy. I tak, wypada wspomnieæ, i¿ czêæ z kontekstualistów jest
9Oczywicie nie dla wszystkich porównanie czy wrêcz sprowadzenie
internalistami (w sprawie tego, co czyni prawdziwe przekonanie wiedz¹), jak np. Cohen, inni za eksternalistami, jak np. DeRose. Drug¹, nie mniej wa¿n¹ ró¿nic¹, jest próba odpowiedzi na sceptycyzm dotycz¹cy naszej wie-dzy o wiecie zewnêtrznym. On to te¿ sta³ siê g³ównym impulsem do roz-woju kontekstualizmu. Sceptyk stawiaj¹c swoje hipotezy, takie jak mózgi w naczyniu, czy Kartezjañski Demon, zmienia standardy nak³adane na wie-dzê i przez to równie¿ warunki prawdziwoci W-zdañ. Zwolennicy PTK relatywizuj¹ sceptycyzm do kontekstu: kiedy rozwa¿amy hipotezy scepty-ka, to musimy przyznaæ mu racjê, i¿ nie wiemy wiele z codziennych prawd, jednak w zwyk³ych kontekstach, kiedy hipotezy takie nie s¹ brane pod uwagê, prawdy te s¹ nam znane. Rozwi¹zanie to, choæ bazuje na PTK, posiada odmienne rysy u poszczególnych autorów. W niniejszej pracy in-teresuje nas jednak tylko PTK, która mo¿e byæ rozpatrywana niezale¿nie od analizy wiedzy czy problemu sceptycyzmu (choæ to w nich dopiero, po owocach, rozpoznajemy wartoæ kontekstualizmu). Wiêcej nawet, powin-na opowin-na zpowin-naleæ powin-najpierw oparcie w przyk³adach z ¿ycia codziennego, w co-dziennej praktyce jêzykowej, a dopiero w nastêpnej kolejnoci rozpatry-waæ mo¿na zakres jej zastosowañ.
W literaturze przedmiotu funkcjonuj¹ dwa takie przyk³ady, jeden po-dany przez DeRosea (1992, s. 913), drugi przez Cohena (1999, s. 58; 2000 a, s. 95)10. Oto drugi z nich, Na lotnisku (NL):
Na lotnisku w Los Angeles Mary i John zastanawiaj¹ siê nad wyborem po³¹czenia do Nowego Jorku. Istotne jest dla nich to, czy samolot l¹du-je po drodze w Chicago. Czekaj¹ w kolejce do okienka Informacji, aby dowiedzieæ siê szczegó³ów dotycz¹cych najbli¿szego po³¹czenia. S³ysz¹ jednak, i¿ kto obok zapytuje niejakiego Smitha, czy wie on, czy samolot ten l¹duje w Chicago. Smith patrzy w rozk³ad lotów, który ma przy sobie i mówi: Tak, wiem l¹duje. Jednak Mary i John maj¹ bardzo wa¿ny interes do za³atwienia na lotnisku w Chicago, dlatego te¿ Mary mówi do Johna: Jak mylisz, czy ten rozk³ad lotów jest mia-rodajny? Mo¿e zawieraæ b³êdy, albo zmieniono rozk³ad w ostatniej chwi-li. Oboje zgodzili siê, ¿e Smith w gruncie rzeczy nie wie, czy samolot
10Przyk³ad DeRosea omawiam [w:] Palczewski 2004 b, s. 5354. Podobny jest on do
l¹duje w Chicago i postanowili dalej staæ w kolejce. Za³ó¿my, ¿e nasza para dowiedzia³a siê w Informacji, i¿ samolot l¹duje w Chicago oraz ¿e istotnie taki by³ plan lotu.
W przyk³adzie tym mamy do czynienia z dwoma W-zdaniami, które dotycz¹ tej samej osoby: Smitha oraz tego samego, prawdziwego s¹du (
pro-position): Samolot l¹duje w Chicago. Zdania te s¹ wypowiedziane przez
ró¿nych atrybutorów, pierwsze przez samego Smitha, drugie przez Mary i Johna, jednak pierwsze przypisuje wiedzê, a drugie wskazuje jej brak. Jak interpretowaæ ten i jemu podobne przyk³ady? Który z bohaterów tej historii wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago? Cohen (1999, s. 5859; 2000 a, s. 9697) wskazuje na cztery mo¿liwe odpowiedzi.
Po pierwsze, standardy dla wiedzy przyjmowane przez Mary i Johna s¹ za silne, w³aciwe s¹ te przyjmowane przez Smitha i to on posiada wie-dzê. Jednak wówczas trudno wyobraziæ sobie, w jaki sposób nasza para opisa³aby zaistnia³¹ sytuacjê, nie mia³a bowiem ¿adnych przes³anek, aby przypuszczaæ, ¿e rozk³ad lotów zawiera b³êdy. Istniej¹ dwie mo¿liwoci: albo Mary i John stwierdz¹: Dobrze, Smith wie, ¿e samolot l¹duje w Chi-cago, ale musimy to sprawdziæ, albo stwierdz¹, i¿ Dobrze wiemy, ¿e sa-molot l¹duje w Chicago, ale musimy to sprawdziæ. Obie wydaj¹ siê nie-uzasadnione, przy czym pierwsza implikuje drug¹: jeli mamy podstawy, aby stwierdziæ wiedzê Smitha, to mamy podstawy, aby uznaæ równie¿ na-sz¹ wiedzê. Jednak jeli wiemy, to dlaczego musimy dokonaæ kolejnych badañ potwierdzaj¹cych nasz¹ wiedzê?
Po drugie, standardy nak³adane na wiedzê przez Smitha s¹ zbyt s³abe, to te przyjmowane przez Mary i Johna s¹ odpowiednie, czyli Smith nie wie, natomiast Mary i John, po sprawdzeniu w Informacji, wiedz¹. Taka interpretacja NL wydaje siê najbardziej naturalna, jednak zwi¹zane s¹ z ni¹ przynajmniej dwa problemy. Jeli uznamy, i¿ Smith nie wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago, choæ sprawdzi³ w rozk³adzie lotów, to musimy tak¿e sobie odmówiæ wiedzê, w wielu podobnych przypadkach zazwyczaj uznajemy rozk³ad lotów za wystarczaj¹ce ród³o wiedzy. Co wiêcej, dlaczego mamy przyj¹æ, ¿e standardy uznawane przez Mary i Johna s¹ w³aciwe? Mo¿na sformu³owaæ analogiczny przyk³ad wskazuj¹cy, i¿ nawet oni nie wiedz¹, gdy¿ w Informacji opieraæ siê mogli tak¿e na b³êdnych informacjach.
to odpowied sceptyka, czyli niejako poprzednia mo¿liwoæ doprowa-dzona do skrajnoci. Aby jednak podwa¿yæ w ogóle mo¿liwoæ wiedzy, sceptycyzm taki oprzeæ siê musi na niezale¿nym od tej sytuacji argumen-cie.
Ostatni¹, czwart¹ mo¿liwoci¹, jest rozstrzygniêcie kontekstualistycz-ne: ca³a trójka wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago. Wydaje siê, i¿ jest to najbardziej intuicyjna interpretacja NL, a zatem opowieæ ta wydaje siê potwierdzaæ PTK.
W nastêpnych czêciach artyku³u przedstawiê dyskusjê tocz¹c¹ siê wokó³ PTK. W pierwszej kolejnoci zajmiemy siê pytaniem zwi¹zanym z natur¹ wra¿liwoci kontekstowej, tzn. czy wra¿liwoæ ta wynika z oka-zjonalnoci W-zdañ, czy te¿ z innej ich w³asnoci. Wyró¿niony zostanie w¹tek wspó³czesnych dyskusji dotycz¹cy argumentu per analogiam, tj. ar-gumentu, który porównuje W-zdania z innymi wyra¿eniami wra¿liwymi na konteksty.Nastêpnie zbadamy, czy PTK nie da siê poprawnie wyraziæ ra-czej w kategoriach zasadnej stwierdzalnoci, ni¿ w postulowanych katego-riach prawdziwociowych. Poznamy przy tym nowy (w obydwu nasuwaj¹-cych siê znaczeniach, tj. aktualny i nietradycyjny) argument na rzecz kontekstualizmu.
2. W³asnoci semantyczne 9-zdañ
okazjonalnoæ (indexicality) nieostroæ (vagueness) wieloznacznoæ (ambiguity) eliptycznoæ (ellipticity) nieokrelonoæ (unspecificity)
Czy W-zdania s¹ wyra¿eniami okazjonalnymi? G³ówni przedstawi-ciele kontekstualizmu wskazywali od pocz¹tku w³anie na tê w³asnoæ (zob. np. Cohen 1986, s. 579; DeRose 1992, s. 920921). Rozpatrzmy nieco zmieniony przyk³ad omawiany przez ostatniego autora. Za³ó¿my, ¿e dwoje przyjació³ s¹dzi, i¿ znajduje siê w tym samym budynku, podczas gdy w rze-czywistoci s¹ w ró¿nych. Rozmawiaj¹ przez telefon o wspólnym znajo-mym, Janie. Pierwszy z nich mówi: Jan wyszed³, nie ma go tutaj, drugi za odpowiada: (Jan) jest tutaj, przecie¿ go widzê. W pewnym sensie obaj rozmówcy mieli to samo na myli, mówi¹c tutaj oznacza³o to lo-kacjê w takim a takim budynku. Jednak równie niew¹tpliwe jest to, ¿e obaj panowie w pewnym sensie rozumieli co innego, mówi¹c tutaj i dlatego, jak wskazuje DeRose, nie s¹ to zdania sprzeczne, lecz zarazem prawdziwe. Podobna sytuacja zachodzi w NL, przy czym ró¿nica polega na tym, ¿e Smith nie rozmawia z Johnem i Mary (acz nic nie sta³oby na przeszkodzie, aby odpowiednio zmodyfikowaæ tê opowieæ). G³ówny zarzut, jaki poja-wia siê w odniesieniu do okazjonalnoci W-zdañ, dotyczy tego, ¿e kompe-tentny u¿ytkownik jêzyka jest w stanie rozpoznaæ, czy dane wyra¿enie jest okazjonalne, czy te¿ nie. W przypadku interesuj¹cych nas zdañ, czy po prostu w przypadku wiedzy, nie jestemy wiadomi zale¿noci kontekstowej. W od-powiedzi mo¿na postawiæ pytanie: czy rzeczywicie rozpoznawalnoæ oka-zjonalnoci jest jej podstawowym wyró¿nikiem? Czy nie ma ukrytych wy-ra¿eñ okazjonalnych?
jedno-znacznie ani¿eli wiele innych pojêæ nieostrych. Ponadto nieostroæ czêsto siê usuwa, ustalaj¹c kryteria, ostre granice. Czy równie¿ w przypadku wie-dzy by³oby to mo¿liwe? Jeli tak, to dlaczego nie przyj¹æ granic wyznaczo-nych przez sceptyka jako sta³ych? Pomimo tych w¹tpliwoci nieostroæ jest nadal drugim powa¿nym kandydatem na poszukiwan¹ w³asnoæ W-zdañ11.
Czy W-zdania s¹ wyra¿eniami wieloznacznymi? Je¿eli odpowied by³aby twierdz¹ca, to mielibymy tyle znaczeñ s³owa wie, ile mo¿na wyró¿niæ ró¿nych kontekstów konwersacyjnych (choæ by³aby to liczba skoñ-czona, to jednak dosyæ du¿a). Taka perspektywa nie jest zachêcaj¹ca. Tym niemniej, u róde³ kontekstualizmu le¿¹ teorie, które postulowa³y, ¿e scep-tyk u¿ywa pojêcia wiedzy w innym znaczeniu ani¿eli powszechnie przyjê-te (zob. DeRose 2001, s. 191193).
Czy W-zdania s¹ wyra¿eniami eliptycznymi? Je¿eli przyj¹æ eliptycz-noæ W-zdañ, to tylko ukryt¹. Trudno bowiem przyj¹æ, i¿ Smith by³ wia-domy tego, ¿e wypowiadaj¹c zdanie Wiem, ¿e samolot l¹duje w Chica-go, mówi w gruncie rzeczy: Wiem, ¿e samolot l¹duje w Chicago przyj-muj¹c niskie standardy epistemiczne. Powstaje jednak pytanie, czy co takiego, jak ukryta eliptycznoæ jest w ogóle mo¿liwa? Co mia³aby ozna-czaæ? Nale¿y zauwa¿yæ, ¿e jest to pytanie nieco inne ani¿eli w przypadku postulatu okazjonalnoci W-zdañ. Kiedy mówimy np., ¿e co jest p³askie, zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, i¿ rozumiemy p³askoæ w od-niesieniu do pewnych standardów p³askoci. Tym niemniej pos³ugujemy siê czêsto wyra¿eniami eliptycznymi, mówi¹c chocia¿by: Ta deska nie jest p³aska, gdy mamy na myli Ta deska nie jest wystarczaj¹co p³aska, aby mog³a s³u¿yæ jako zje¿d¿alnia. Uczestnicy takiej konwersacji, s³ysz¹c pierwsze zdanie, s¹ wiadomi, ¿e chodzi w nim o standardy p³askoci po-trzebne do realizacji projektu zje¿d¿alni. Fakt ten wiadczy raczej przeciw-ko eliptycznoci interesuj¹cych nas zdañ.
11Zauwa¿my bowiem, ¿e we wspó³czesnej dyskusji na wyra¿eniami nieostrymi nie
Czy W-zdania s¹ wyra¿eniami nieokrelonymi? Pojêcie wyra¿eñ nie-okrelonych zosta³o ostatnio wprowadzone przez Nikola Kompa (2002). Nie-okrelonoæ stanowiæ ma w³asnoæ semantyczn¹ sui generis podstawow¹ w³asnoæ wyra¿eñ zale¿nych od kontekstu, a wiêc ró¿n¹ od wszystkich do-tychczas omówionych, choæ ich niewykluczaj¹c¹. Obrona istnienia takiej w³asnoci zdecydowanie wykracza poza ramy naszej dyskusji i sam Kompa przedstawia j¹ jedynie w zarysie. Dlatego te¿ nieokrelonoæ traktowaæ nale-¿y bardziej jako postulat, który wymaga niezale¿nej i dog³êbnej obrony. Do-póki nie doczeka siê on szerszych badañ i akceptacji, nale¿y poczekaæ z os¹-dem. Zauwa¿my jednak, i¿ jest to niew¹tpliwie jedna z dróg obrony kontek-stualizmu pokazanie, ¿e wra¿liwoæ kontekstowa W-zdañ jest tak podsta-wowa, i¿ nie da siê po prostu sprowadziæ do innych, wczeniej poznanych. Inn¹ strategi¹ obrony, choæ jeszcze bardziej kontrowersyjn¹, by³aby próba pokazania, ¿e wra¿liwoæ kontekstowa tych zdañ jest szczególnego rodzaju. Dodatkowo w obronie kontekstowej zale¿noci W-zdañ zauwa¿yæ nale¿y, ¿e podobne problemy z okreleniem odpowiedniej w³asnoci seman-tycznej spotykamy w przypadku innych wyra¿eñ. Wemy pod uwagê zda-nie: Jestem obcokrajowcem12. Jeli wypowiem je, przebywaj¹c w USA,
to jest ono prawdziwe, jeli w Polsce, to jest ono fa³szywe13. Wp³yw
zmia-ny mojej lokacji na prawdziwoæ tego zdania sugeruje, i¿ obcokrajowiec jest s³owem okazjonalnym. Jednak to nie wszystko, za³ó¿my bowiem, ¿e bêd¹c w USA, zdanie to kierujê do rodaka, w czasie naszej dyskusji o nie-jasnej sytuacji politycznej panuj¹cej w naszym kraju. Tym samym rozmówca mo¿e je zrozumieæ jako okrelenie mojego statusu w Polsce. A zatem wy-ra¿enie to by³oby eliptyczne i/lub nieokrelone14. Znaleæ mo¿na tak¿e
przy-12Podobne zdanie sta³o siê przedmiotem dyskusji pomiêdzy W.A. Davisem a G.
Erne-stem, zob. Davis 2004 i Ernest 2004, któr¹ omawiam w nastêpnej czêci.
13Ju¿ tutaj pojawiæ siê mo¿e sugestia, aby zdanie takie rozpatrywaæ bardziej z punktu
widzenia pragmatyki ani¿eli semantyki, czyli w terminach zasadnej stwierdzalnoci a nie prawdziwoci. Tak¹ alternatywê rozpatrywaæ bêdziemy w czêci 4. Dodaæ nale¿y równie¿, w odniesieniu do dalszych modyfikacji tego przyk³adu, i¿ zdanie to wypowiedzieæ powi-nienem np. w jêzyku angielskim (tak¿e w kraju, choæ do osoby znaj¹cej ten jêzyk). Czytel-nik jest proszony o uzupe³nienie opisywanej historii w wypadku, gdy zauwa¿y, ¿e co mo¿e naruszyæ warunki poprawnej (udanej) konwersacji, w której pada omawiane zdanie.
14Podobna ewentualnoæ: s³owa te wypowiada (w jêzyku angielski i z trudnym do
k³ady wskazuj¹ce na nieostroæ tego zdania. Co powiedzieæ o osobie, która mieszka 20 lat w USA, lecz nie ma obywatelstwa tego pañstwa? Posiada-nie obywatelstwa stanowi powszechne kryterium okrelania kogo jako Posiada- nie-obcokrajowca, lecz mo¿na je modyfikowaæ tak, aby obj¹æ problematyczne przypadki. W koñcu, przy zupe³nie odmiennych kryteriach, lub przy szcze-gólnej definicji, obcokrajowiec mo¿e znaczyæ co innego15.
Powy¿szy przyk³ad nie tylko pokazuje trudnoci we wskazaniu jed-nej poszukiwajed-nej w³asnoci dla W-zdañ, lecz sugeruje, i¿ takiej jednej naj-pewniej nie ma. W niektórych przypadkach (byæ mo¿e w wiêkszoci) nale-¿y wskazaæ na kilka takich w³asnoci. Tym niemniej, nadal poszukiwaæ mo¿na podstawowej w³asnoci i choæ postulat Kompy wydaje siê poci¹ga-j¹cy, to wci¹¿ wiêkszoæ kontekstualistów odwo³uje siê do okazjonalnoci.
3. Wra¿liwoæ kontekstowa 9-zdañ: zarys dyskusji
Okazjonalnoæ i nieostroæ W-zdañ krytykowana by³a ju¿ w latach 90., a bodaj¿e najpe³niejszy wyk³ad tej krytyki odnajdujemy w artykule Stephena Schiffera (1996). Autor ten koncentruje siê na zarzucie omawianym w po-przedniej sekcji, i¿ kompetentny u¿ytkownik jêzyka nie jest wiadomy wra¿-liwoci kontekstowej W-zdañ. Podwa¿a on tak¿e postulat ukrytej okazjo-nalnoci tych zdañ. Jednak z rozwa¿añ i przyk³adów omawianych przez Schiffera (s. 326327) wy³ania siê raczej argument za podwa¿aniem ukry-tej eliptycznoci W-zdañ. Wczeniej przyznalimy, ¿e taka eliptycznoæ jest wysoce kontrintuicyjna. Wed³ug tego autora, jeli kto mówi Wiem, ¿e samolot l¹duje w Chicago, to nawet wielokrotnie pytany, co ma na myli wypowiadaj¹c to zdanie, bêdzie je po prostu powtarza³ nie pojawi siê dookrelenie relatywnie do takich a takich standardów epistemicznych. Tym niemniej, jak ju¿ wspomnia³em, postulowana ukryta okazjonalnoæ nie wymaga takowego dookrelenia od atrybutora16.
15Nie chodzi tutaj o sam¹ mo¿liwoæ, gdy¿ wszystko mo¿e znaczyæ co innego, lecz
o rzeczywiste przypadki takiego u¿ycia. Obcokrajowiec znaczyæ mo¿e (szczególnie ang. foreigner) tak¿e ogólnie kogo obcego.
16Interesuj¹cy wydaje siê fakt, i¿ Schiffer w jednym z przypisów wskazuje na
nie-kontekstualistyczn¹ teoriê, wedle której postawy propozycjonalne a wiêc tak¿e
ró¿ni-Wspó³czenie wysuwa siê inne, stricte jêzykowe argumenty, które w wiêkszoci opieraj¹ siê na porównaniu W-zdañ, a w szczególnoci s³owa wie, do przymiotników stopniowalnych, takich jak wysoki, p³aski, bogaty (np. Cohen 1999, s. 60). Wra¿liwoæ kontekstowa tych ostatnich nie budzi w¹tpliwoci, dlatego te¿ ich zachowanie semantyczne stanowiæ mo¿e wa¿ny probierz dla akceptacji lub podwa¿enia wra¿liwoci kontek-stowej tego pierwszego. Ostatnio krytycy kontekstualizmu rozszerzaj¹ dys-kusjê tak¿e na inne wyra¿enia wra¿liwe na konteksty, tak aby wskazaæ na istotne ró¿nice pomiêdzy nimi a W-zdaniami. Najwa¿niejsze g³osy krytyki zawarte zosta³y w: Stanley 2004; Davis 2004, natomiast obronê pozycji kontekstualistycznych odnaleæ mo¿emy w: Richard 2004, Ernest 2004 (przy czym ostatnie dwa odwo³uj¹ siê bezporednio i odpowiednio do dwóch pierwszych). G³osem porednim, tj. w znacznej mierze neutralnym, jest komentarz jêzykoznawcy do artyku³u Stanleya zob. Partee 2004. Oto wybrane, wypunktowane w¹tki tych dyskusji.
) Przymiotniki stopniowalne wystêpuj¹ czêsto z modyfikatorami stopnia, takimi jak: bardzo, rzeczywicie, np. Jan jest bardzo wyso-ki, Ta deska jest rzeczywicie p³aska (we wczeniej omawianym zdaniu pojawi³ siê modyfikator: wystarczaj¹co). Nie mniej wa¿ny jest fakt, ¿e przymiotniki te wystêpuj¹ w konstrukcjach porównawczych, takich jak: jest wy¿szy od, bardziej p³aski ani¿eli, np. Jan jest wy¿szy od Piotra, Ta deska jest bardziej p³aska ani¿eli tamta.
Na pierwszy rzut oka podobne zwroty modyfikuj¹ce stosuje siê rów-nie¿ w przypadku wiedzy. Na przyk³ad w NL powiedziane by³o, ¿e Mary i John zgodzili siê co do tego, ¿e Smith w gruncie rzeczy (naprawdê) nie wie. Jednak wed³ug Stanleya (2004, s. 125) modyfikatory stopnia pojawiæ siê mog¹ w jednym zdaniu w formie zaprzeczonej razem z podstawow¹ form¹ przymiotnika stopniowalnego, i zdanie takie nie bêdzie sprzeczne np. Jan jest wysoki, lecz nie jest naprawdê wysoki, Ta deska jest p³aska, lecz nie jest naprawdê p³aska. Inaczej zachowuj¹ siê z W-zdania, gdy¿ co najmniej dziwacznie brzmi stwierdzenie (*): Smith wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago, lecz naprawdê nie wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago.
kowo, jak zauwa¿a Stanley, nie wszystkie modyfikatory stosuj¹ siê do s³o-wa wie, np. bardzo jako modyfikator poprzedzaj¹cy17.
W obronie kontekstualizmu zauwa¿my po pierwsze, i¿ postulowana przez Stanleya dziwnoæ, czy nawet sprzecznoæ (*), nie odbiega od mimo wszystko pewnej nienaturalnoci wczeniejszych dwóch zdañ. Wszystkie je rozpatruje siê i wyg³asza w kontekcie, który obejmuje nieja-ko dwa inne: o niskich standardach epistemicznych (p³asnieja-koci itp.), jak rów-nie¿ o wysokich. Jak rozumieæ taki kontekst, to osobne zagadnienie (zob. np. DeRose 2000), wydaje siê, i¿ sprowadza siê on do kontekstu z wysoki-mi standardaz wysoki-mi epistez wysoki-micznyz wysoki-mi (p³askoci itp.). Zdania podane przez Stan-leya nale¿y rozumieæ jako w gruncie rzeczy nieokrelone czy nawet elip-tyczne. I tak (*) przybiera postaæ: Smith (myli, ¿e) wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago, lecz naprawdê nie wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago. Zdanie to wypowiedziane przy wysokich standardach epistemicznych jest jak naj-bardziej poprawne i, co wiêcej, prawdziwe. Podobnie wczeniejsze maj¹ w istocie postaæ: (Mylê, ¿e) Jan jest wysoki, lecz nie jest naprawdê wy-soki, (Mylê, ¿e) ta deska jest p³aska, lecz nie jest naprawdê p³aska18.
Wypowiadaj¹c je, sytuuje siebie w kontekcie z wysokimi standardami dla p³askoci, inaczej by³yby niezrozumia³e. Podobna sytuacja zachodzi, gdy stykamy siê ze scenariuszem sceptyka. Trudno pozbyæ siê wra¿enia, i¿ wiemy, ¿e mamy rêce, lecz w gruncie rzeczy nie wiemy zdaniem kontek-stualistów ¿e je mamy (ale tylko w tym kontekcie!). St¹d mogê
wypo-17Nie sposób tutaj omówiæ wszystkich postaci modyfikatorów, tak¿e Stanley nie
aspi-rowa³ do przedstawienia pe³nej ich analizy. Pokrótce omówmy inne ró¿nice podane przez tego autora (Stanley 2004, s. 126127). Wydawaæ siê mo¿e, ¿e zdania postaci: Jan zna lepiej logikê ani¿eli Piotr wskazuj¹ na stopniowalnoæ wiedzy. Byæ mo¿e tak jest, lecz nie jest to wiedza propozycjonalna, lecz wiedza przez znajomoæ czy rodzaj umiejêt-noci. Podobnie sprawa wygl¹da ze zdaniami postaci (°): Wiem bardzo dobrze, ¿e Kwaniewski jest prezydentem. Przy innych podobnych konstrukcjach nie stwarza pro-blemów sformu³owanie zdañ przecz¹cych, np. Nie lubiê Jana za bardzo, odwrotnie jest w przypadku (°). Nie mniej problematyczne s¹ zwroty pytaj¹ce. S¹dzê, ¿e odpo-wied na te w¹tpliwoci mieci siê w ramach odpowiedzi podanej poni¿ej (w g³ównym tekcie).
18Ostatnie dwa zdania s¹ w formie pierwszoosobowej, pierwsze za nie. Mo¿emy je
wiedzieæ sensowne zdanie: (Mylê, ¿e) wiem, ¿e mam rêce, ale naprawdê nie wiem, ¿e je mam.
Po drugie, wskazuje siê (Partee 2004, s. 149, 157; Richard 2004, s. 237238), i¿ przymiotniki stopniowalne ze wzglêdu na rodzaj wra¿liwo-ci kontekstowej podzieliæ nale¿y (przynajmniej?) na dwie grupy: porów-nawcze i ekstensywne. Pierwsze wymagaj¹ istnienia klasy odniesienia. Takim przymiotnikiem jest np. wysoki. Mówimy: To drzewo jest wyso-kie, co oznacza, ¿e jest wysokie jak na drzewo. Klas¹ odniesienia jest tutaj zbiór wszystkich drzew czy te¿ drzew z pewnej okolicy itp. Z kolei przy-miotniki ekstensywne s¹ uporz¹dkowane wzglêdem stopnia danej w³asno-ci, np. p³askow³asno-ci, bogactwa, nawet wówczas, gdy ustalona ju¿ jest dla nich klasa odniesienia. W ich przypadku kto, czyli uczestnik danej konwersa-cji, decyduje, jaki stopieñ jest odpowiedni, aby nazywaæ co p³askim czy kogo bogatym19. Jak widzimy, podzia³ ten nie jest roz³¹czny, gdy¿
porów-nawczoæ nie wyklucza ekstensywnoci (i odwrotnie). W obronie wra¿li-woci kontekstowej W-zdañ powiedzieæ mo¿na, ¿e zachowuj¹ siê one jak przymiotniki ekstensywne. Zdania, które przywo³ywa³ Stanley, dotycz¹ przy-padków przymiotników porównawczych.
*Zwroty modalne s¹ zwrotami wra¿liwymi na konteksty, nawet jeli przyjmuje siê ustalon¹ ich interpretacjê, tj. nawet wtedy, gdy uczestni-cy konwersacji zgadzaj¹ siê, i¿ chodzi np. o mo¿liwoæ fizyczn¹. Jednak trudno, zdaniem Stanleya, odnaleæ podobieñstwa pomiêdzy nazwijmy j¹ konwersacj¹ modaln¹ a konwersacj¹ epistemiczn¹. Rozpatrzmy dwie konwersacje (podane przez Richarda, 2004, s. 234235):
X: Móg³bym polecieæ z Warszawy do NY w godzinê! Y: Niemo¿liwe, ¿aden samolot nie jest taki szybki.
X: Ale¿ temu nie przeczê, mówi³em o technologii przysz³oci.
19Na przyk³ad (por. Richard 2004, s. 218), wyobramy sobie sytuacjê, kiedy jedna
Dialog ten jest jak najbardziej naturalny. Nasi rozmówcy, choæ mówi-li o tym samym, miemówi-li na mymówi-li inne odniesienie czasowe, st¹d usuniête szybko nieporozumienie. Mniej naturalnie wygl¹da podobny dialog przy u¿yciu W-zdañ20:
X: Wiem, ¿e samolot l¹duje w Chicago.
Y: Czy rozk³ad lotów, na którym siê opiera³e, móg³ w ostatniej chwili ulec zmianie? Czy jeste w stanie wyeliminowaæ tak¹ mo¿liwoæ? X: Hm, raczej nie.
Y: A zatem przyznajesz, ¿e by³e w b³êdzie, gdy mówi³e, ¿e wiesz, ¿e samolot l¹duje w Chicago?
X: Nigdy nie powiedzia³em, ¿e wiem, ¿e samolot l¹duje w Chicago.
Jednak analogia do zwrotów modalnych zawodzi. Otó¿, zdaniem Richarda, dok³adnie tak samo dziwacznie wygl¹da dialog przy u¿yciu ekstensywnych przymiotników stopniowalnych. Oto parafraza ostatniej konwersacji, w której u¿ywa siê s³owa: bogaty:
X: Jan jest bogaty.
Y: Ale nie mo¿e pozwoliæ sobie na kupno najnowszego modelu ferrari. X: No tak, zgadzam siê z tob¹.
Y: A zatem przyznajesz, ¿e by³e w b³êdzie, gdy mówi³e, ¿e Jan jest bogaty?
X: Nic takiego nie powiedzia³em.
Okaza³o siê wiêc, i¿ argument Stanleya przeciwko wra¿liwoci kon-tekstowej W-zdañ (¿e nie zachowuj¹ siê one jak zwroty modalne) da siê przeformu³owaæ na argument przeciwko wra¿liwoci kontekstowej eksten-sywnych przymiotników stopniowalnych. Jednak wra¿liwoæ kontekstowa tych ostatnich nie budzi w¹tpliwoci, a zatem ca³y argument zawodzi, tzn. nie nale¿y traktowaæ zwrotów modalnych i ich zachowania konwersacyj-nego jako probierza dla wra¿liwoci kontekstowej (w szczególnoci
20Podobne przyk³ady z absurdalnej konwersacji funkcjonuj¹ w literaturze ju¿
W-zdañ). Co wiêcej, obserwacje te wydaj¹ siê potwierdzaæ porównanie wie-dzy do omawianych przymiotników, wskazuj¹c na wspólne im zachowanie konwersacyjne.
Przyjrzyjmy siê teraz dodatkowym argumentom przeciwko okazjo-nalnoci W-zdañ.
+Przechodz¹c z metajêzyka na poziom jêzyka przedmiotowego, kontekstualizm staje przed nastêpuj¹cym problemem: przy takim przejciu zdania zawieraj¹ce wyra¿enia okazjonalne trudno uwa¿aæ za równowa¿ne. Rozpatrzmy zdania (Davis 2004, s. 268):
(#) Zdanie: On jest moim synem jest prawdziwe w jednych kon-tekstach, lecz nie w innych.
(##) On jest moim synem w jednych kontekstach, lecz nie w innych.
Pierwsze zdanie jest prawdziwe, drugie za fa³szywe, z pewnoci¹ nie s¹ wiêc równowa¿ne (jak mówi autor: stylistycznie). Wed³ug Davisa zwolennik okazjonalnoci W-zdañ powinien uznaæ, ¿e tak¿e nastêpuj¹ca para zdañ jest nierównowa¿na:
(^) Zdanie: S wie, ¿e P jest prawdziwe w jednych kontekstach, lecz nie w innych.
(^^) S wie, ¿e P w jednych kontekstach, lecz nie w innych.
Konsekwencjê tak¹ odrzuca kontekstualista, który, zdaniem Davisa, uznaæ powinien, i¿ (^) i (^^) s¹ swoimi stylistycznymi wariantami. Od-cudzys³awianie W-zdañ wydaje siê wiêc nie pasowaæ do analogicznego od-cudzys³awiania zdañ okazjonalnych.
W odpowiedzi na ten zarzut Ernst (2004, s. 288) wskazuje, ¿e nie wszystkie wyra¿enia okazjonalne zachowuj¹ siê tak, jak zachowuje siê on w (#) i (##). Nale¿y do nich zwrot wskazuj¹cy stronê z czyjego punktu widzenia: na prawo, na lewo itp. Oto kolejna para zdañ, które przypo-minaj¹ bardziej (^) i (^^) ani¿eli (#) i (##)21:
21Davis podj¹³ próbê odpowiedzi na t¹ uwagê w jednym z przypisów. Jego zdaniem
wskazane przez Ernsta wyra¿enia okazjonalne posiadaj¹ inne w³asnoci jêzykowe ni¿
() Zdanie: Wie¿a jest na prawo jest prawdziwe w jednych kon-tekstach, lecz nie w innych.
() Wie¿a jest na prawo w jednych kontekstach, lecz nie w innych.
,Kolejny argument Davisa przeciwko okazjonalnoci W-zdañ po-lega na zestawieniu i porównaniu nastêpuj¹cych wnioskowañ22:
(a) S powiedzia³ prawdê mówi¹c: Nie jestem mê¿czyzn¹. A zatem, nie jestem mê¿czyzn¹.
(b) S powiedzia³ prawdê mówi¹c: Rafa³ Palczewski jest obcokrajow-cem. A zatem, Rafa³ Palczewski jest obcokrajowcem.
(c) S powiedzia³ prawdê mówi¹c: Smith wie, ¿e P. A zatem, Smith wie, ¿e P.
Dwa pierwsze wnioskowania s¹ zdaniem Davisa niepoprawne, z kolei ostatnie wydaje siê poprawne. W (a) i (b) mamy do czynienia z wy-ra¿eniami okazjonalnymi, odpowiednio: jestem (cilej: ja) i obco-krajowiec. Pojawia siê tutaj problem, który omawiany by³ w poprzednim punkcie, tj. odcudzys³awiania wyra¿eñ okazjonalnych. Jednak teraz zwi¹-zany jest on z poprawnoci¹ pewnych intuicyjnych wnioskowañ. Jeli
W-zdania chcielibymy uznaæ za okazjonalne, to (c) tak¿e powinno byæ niepoprawne. Tak¹ strategiê obrony przyj¹³ Ernst (2004, s. 288291).
Wskazuje on, i¿ b³êdnoæ (a) i (b) nie jest tak samo oczywista. Pierw-sze z tych wnioskowañ jest z pewnoci¹ niepoprawne i fakt ten dostrzega bez problemu ka¿dy kompetentny u¿ytkownik jêzyka polskiego. Z samej jego konstrukcji odczytaæ mo¿na, ¿e kim innym jest S (gdy¿ nikt nie mówi o sobie w trzeciej osobie), a kim innym stwierdzaj¹cy ca³e (a). Z kolei (b) przy pierwszym z nim zetkniêciu wydawaæ siê mo¿e, zdaniem Ernsta, po-prawne. Jest tak, gdy¿ s³ysz¹c zdanie takiej postaci, zak³adamy, i¿ wypo-wiadaj¹cy je i wzmiankowany w nim S dziel¹ ten sam kontekst. Dopiero chwila zastanowienia prowadzi nas do wniosku, ¿e mo¿e to byæ ró¿ny kon-tekst i wtedy wnioskowanie uwidacznia nam swoj¹ wadliwoæ. Podobnie jest z (c), tzn. jest to niepoprawne wnioskowanie, choæ aby to uzmys³owiæ,
22Ostatnie zdanie zosta³o zmienione tak, jak uczyni³ to w swoim komentarzu Ernst.
jest potrzebne dodatkowe wyjanienie wskazuj¹ce na ró¿nicê w standar-dach przyjmowanych przez S-a i wypowiadaj¹cego (c). Wróæmy do NL. Z faktu, i¿ Smith powiedzia³ prawdê, mówi¹c: Samolot l¹duje w Chica-go (z punktu widzenia jego standardów epistemicznych) nie wynika, ¿e wiedzia³, ¿e samolot l¹duje w Chicago (z punktu widzenia Mary i Johna)23.
Wszystkie omówione punkty pokazuj¹, i¿ proste rozumowanie przez analogiê do innych zwrotów wra¿liwych na konteksty nie jest jak na razie ani dobr¹ strategi¹ ataku na kontekstualizm, ani dobr¹ strategi¹ jego obro-ny. Jêzyk naturalny jest nazbyt z³o¿onym tworem, aby porównania takie wolne by³y od wyj¹tków. Dyskusja ta pokaza³a, jak wiele jeszcze nale¿y wykonaæ pracy w celu lepszego zrozumienia samej natury wra¿liwoci kon-tekstowej wyra¿eñ jêzykowych. Jeli kontekstualizm ma racjê, to W -zda-nia s¹ jedynie cegie³k¹ w olbrzymim gmachu. Przejdziemy teraz do proble-mu, wedle którego kontekstualizm jest jedynie tez¹ pragmatyczn¹ a nie se-mantyczn¹.
4. Zasadna stwierdzalnoæ
Jeden z podstawowych zarzutów, z jakimi spotyka siê kontekstualizm, dotyczy mieszania warunków prawdziwoci W-zdañ z ich warunkami za-sadnej stwierdzalnoci. Inwariantyzm uwa¿a, ¿e warunki prawdziwoci W-zdañ s¹ niezmienne. Jednak w jaki sposób wyjani takie sytuacje, jak ta zarysowana w NL? Nie odbiega ona od naszej codziennej praktyki jêzyko-wej, co wiêcej, zdaje siê j¹ jak najlepiej odzwierciedlaæ. W wyjanieniu takich przypadków inwariantyzm post¹piæ mo¿e (i w istocie tak robi) na dwa sposoby (por. DeRose 2002), które zobrazujemy na przyk³adzie NL. Z jednej strony, (I1), mo¿e uznaæ, i¿ zdanie Smitha o posiadanej przez nie-go wiedzy nie tylko jest prawdziwe, lecz równie¿ zasadnie stwierdzalne (wzglêdem niskich standardów epistemicznych). A zatem zdanie wypowie-dziane przez nasz¹ parê, choæ jest tak¿e zasadnie stwierdzalne (wzglêdem ich wysokich standardów epistemicznych), to jest fa³szywe. Z drugiej
stro-23Ernst podsumowuje: When we proceed from inference (a) to inference (c) the
ny, (I2), inwariantyzm mo¿e uznaæ, i¿ zdanie Smitha o posiadanej przez niego wiedzy jest fa³szywe, lecz mimo to zasadnie stwierdzalne (przy ni-skich standardach epistemicznych), natomiast uwaga naszej pary jest i praw-dziwa i zasadnie stwierdzalna (przy ich wysokich standardach epistemicz-nych). W obu propozycjach inwariantysty, to, co siê zmienia w analizowa-nym przyk³adzie, to warunki zasadnej stwierdzalnoci to one maj¹ byæ odpowiedzialne za fakt, ¿e zarówno stwierdzenie naszej pary, jak i stwier-dzenie Smitha traktujemy jako intuicyjne (odpowiednie, trafne itp.)24.
Opi-sane stanowiska przedstawia tabela 1 (przy czym S Smith, P Samolot l¹duje w Chicago)25.
Tabela 1
24Dodajmy, ¿e jeli identyfikujemy warunki prawdziwoci W-zdañ z ich warunkami
zasadnej stwierdzalnoci, to oczywicie podwa¿amy obie propozycje i to równie¿ na dwa sposoby: (1) Smith mówi³ prawdê i jego stwierdzenie by³o zasadne, z kolei nasza para przyjê³a fa³szywe zdanie i stwierdzenie tego zdania by³o bezzasadne; (2) Smith mówi³ nieprawdê oraz jego stwierdzenie by³o bezzasadne, natomiast prawdê przyjê³o nasze ma³¿eñstwo i zasadnie j¹ stwierdzi³o. Oba alternatywne stanowiska tak¿e nale¿y zaliczyæ do inwariantyzmu, lecz zasadniczy problem, jaki siê tutaj pojawia, dotyczy intuicyjnoci (w tym codziennoci) omawianego przyk³adu, tj. NL. Stanowiska te wy-kazaæ by musia³y, i¿ takie sytuacje s¹ np. niemo¿liwe, lub je zignorowaæ.
25+ i oznaczaj¹ (odpowiednio), ¿e dane warunki s¹ i nie s¹ spe³nione.
Zauwa¿-my, i¿ w przypadku I1 i I2 spe³nialnoæ warunków zasadnej stwierdzalnoci jest taka sama. Zamieniaj¹c miejscami + i w warunkach prawdziwoci w I1 przy wysokich standardach, otrzymujemy stanowisko kontekstualistyczne. Nie jest jednak jasne, czy wynika z niego, ¿e kontekstualizm identyfikuje warunki prawdziwoci z warunkami zasadnej stwierdzalnoci. Wybiera w koñcu te silniejsze, a one w naturalny sposób po-ci¹gaj¹ s³absze. Uogólnienie takiej identyfikacji na inne wyra¿enia mog³oby siê okazaæ
Warunki prawdziwoci
Warunki zasadnej stwierdzalnoci Kontekst konwersacyjny
I1 I2 I1 I2
5 wie, ¿e 2 + + +
Niskie standardy epistemiczne
(Smith) 5 nie wie, ¿e 2 + 5 wie, ¿e 2 +
Wysokie standardy epistemiczne
Omówiony w³anie inwariantyzm, szczególnie ten z I1, wydaje siê poci¹gaj¹cy i przekonywaj¹cy. Jest te¿ w pewnym sensie prostszy od teorii kontekstualistycznej. Jednak rzadko kiedy by³ on rozwijany (wyj¹tek sta-nowi tu praca S. Riebera, zob. Rieber 1998), a przy bli¿szej analizie rodz¹ siê pewne fundamentalne pytania, np. jakie zasady dotycz¹ce zasadnej stwierdzalnoci obowi¹zuj¹ w przypadku W-zdañ? Wspó³czenie dyskusja nad kontekstualizmem skupi³a siê szczególnie wokó³ analizowanych wy-¿ej postaci inwariantyzmu. Tutaj zajmiemy siê propozycj¹ K. DeRosea (2002), który generalizuje omawiany inwariantyzm i w wietle jego pro-blemów dostarcza istotnego argumentu za przyjêciem kontekstualizmu. Argumentacja DeRosea przebiega nastêpuj¹co.
W zwi¹zku z odró¿nieniem warunków prawdziwoci i warunków za-sadnej stwierdzalnoci dla W-zdañ powstaje pytanie, czy standardy episte-miczne maj¹ równie¿ wp³yw na wra¿liwoæ kontekstow¹ innych zdañ. Istot-ne wydaje siê g³ównie to, czy tak¿e warunki zasadIstot-nego stwierdzania same-go P ulegaj¹ zmianie. Wydaje siê, ¿e tak, wróæmy bowiem do NL. Na-szemu ma³¿eñstwu przy wysokich standardach epistemicznych równie trud-no jest stwierdziæ: Smith wie, ¿e samolot l¹duje w Chicago, jak: Samo-lot l¹duje w Chicago. Zauwa¿my równie¿, ¿e W-zdania przewodz¹ w kontekstowej zale¿noci nad P, tj. jeli postêpujemy wzwy¿ w pewnej skali standardów epistemicznych, to szybciej bezzasadnie stwierdzalne staje siê zdanie: S wie, ¿e P ani¿eli stwierdzenie samego P. Dok³adne roz-patrzenie takich zale¿noci by³oby jednak dosyæ trudne, gdy¿ nie³atwo jest podaæ dok³adny opis kontekstów konwersacyjnych.
Jeli jest tak, jak powy¿ej powiedziano, tzn. ¿e zasadna stwierdzal-noæ innych zdañ, w szczególnoci samego P, jest wra¿liwa na zmienia-j¹ce siê standardy epistemiczne, to inwariantyzm (z I1) znajduje dodatko-we potwierdzenie. Trudno bowiem przyj¹æ, ¿e zamiast warunków zasadnej stwierdzalnoci zdania P, zmieni³y siê jego warunki prawdziwoci. Sko-ro tak jest w przypadku P a pamiêtajmy dodatkowo, ¿e prawdziwoæ P jest warunkiem koniecznym wiedzy, ¿e P to dlaczego mia³oby byæ ina-czej w przypadku S wie, ¿e P, zauwa¿yæ mo¿e inwariantysta. Innymi s³owy, w kontekstach z wysokimi standardami epistemicznymi trudno
stwierdzalne s¹ nie tylko W-zdania, lecz tak¿e inne (czy wrêcz dowolne zdanie w pewnych kontekstach sceptyckich). W-zdania nie s¹ w ¿aden spo-sób wyró¿nione, a zmiana dotyczy warunków zasadnej stwierdzalnoci a nie warunków prawdziwoci. Nazwijmy ten zarzut uogólnionym (UZ).
Staj¹c w obronie kontekstualizmu, DeRose siêga do epistemicznej teorii stwierdzania zaproponowanej (a raczej rozwiniêtej) wspó³czenie przez T. Williamsona (zob. Williamson 2000, rozdz. 11). Autor ten formu-³uje cztery regu³y, którym podporz¹dkowane jest w codziennej praktyce stwierdzanie, w tym tzw. regu³ê wiedzy (RW), wed³ug niego podstawow¹:
RW Stwierdzenie S-a, ¿e P jest zasadne wtw S wie, ¿e P.
Zdaniem DeRosea, zwolennik RW powinien zaakceptowaæ równie¿ PTK, co powoduje zrelatywizowanie RW do kontekstu:
RW* Stwierdzenie S-a, ¿e P jest zasadne w kontekcie K wtw S wie, ¿e P w kontekcie K.
Jeli natomiast zwolennik RW odrzuci tak¹ relatywizacjê, tj. zajmie stanowisko inwariantyzmu, to stanie przed nastêpuj¹cym problemem. Otó¿ akceptuj¹c RW, inwariantyzm identyfikuje warunki, które s¹ wedle niego wra¿liwe na konteksty, tj. zasadnej stwierdzalnoci P, z warunkami, któ-re nie s¹ wra¿liwe na konteksty, tj. warunkami prawdziwoci W-zdañ.
Tabela 2 przedstawia epistemiczn¹ teoriê stwierdzania (tj. teoriê k³adaj¹c¹ RW), która odró¿nia warunki prawdziwoci od warunków za-sadnej stwierdzalnoci (zob. DeRose 2002).
Tabela 2
Zauwa¿my, ¿e W-zdanie jest w formie pierwszoosobowej. Tabela 2 pokazuje, dlaczego tak jest. Za³ó¿my, i¿ A (od ang. attributor) stwierdza: S wie, ¿e P. Wówczas w warunkach prawdziwoci dla tego zdania nie wystarczy zaznaczyæ, ¿e rzeczywicie jest tak, jak g³osi to zdanie, lecz
na-5 stwierdza, ¿e Warunki prawdziwoci
stwierdzenia
Warunki zasadnej stwierdzalnoci stwierdzenia
2 2 5 wie, ¿e 2
le¿a³oby dodaæ, ¿e jeli A ¹S, to A zna S-a i potrafi oceniæ jego postawê epistemiczn¹. Takie s¹ konsekwencje wprowadzonego ograniczenia do kontekstu K w RW*. Z kolei fakt, i¿ w warunkach zasadnej stwierdzalno-ci zdania Wiem, ¿e P mamy iteracjê, wskazuje na ró¿nice w stwierdze-niu tego zdania a samego P26.
Najwa¿niejsz¹ rzecz¹, jak¹ ukazuje nam tabela 2, jest fakt, ¿e waru-nek prawdziwoci zdania Wiem, ¿e P jest identyczny z warunkiem za-sadnej stwierdzalnoci zdania P. Skoro przyjmuje siê a czyni to zarów-no kontekstualizm, jak i inwariantyzm i¿ warunki zasadnej stwierdzalzarów-no- stwierdzalno-ci zdania P zmieniaj¹ siê wraz ze zmian¹ kontekstu, to równie¿ zmie-niaæ siê musz¹ warunki prawdziwoci zdania Wiem, ¿e P. Podsumowu-j¹c: RW plus zale¿noæ kontekstowa warunków zasadnej stwierdzalnoci prowadz¹ do akceptacji kontekstualizmu (wprowadzaj¹c jednoczenie w za-k³opotanie inwariantystê). Ostatecznie wiêc to, co wygl¹da³o na niezwykle poci¹gaj¹ce, gdy¿ intuicyjne, w wietle dodatkowej przes³anki (tj. RW) okaza³o siê problematyczne.
Powy¿sze ustalenia pozwalaj¹ jednak¿e nie tylko na argumentacjê za kontekstualizmem, lecz tak¿e na odpowied zwolennikom tego kierunku na zarzut, który analizowalimy wczeniej, czyli UZ. Okazuje siê bowiem, ¿e zale¿noæ kontekstowa W-zdañ nie jest tylko jednym z przypadków ta-kowej zale¿noci opartej na zasadnej stwierdzalnoci, obok np. zale¿noci kontekstowej P, lecz wyró¿nia j¹ pewna w³asnoæ. Otó¿, jeli wzrastaj¹ standardy epistemiczne przy zmianie kontekstu, to zdanie P staje siê nie-stwierdzalne, natomiast zdanie Wiem, ¿e P, nie tylko staje siê niestwier-dzalne, lecz po prostu fa³szywe. W takim przypadku zasadnie stwierdzalne staje siê zdanie Nie wiem, ¿e P, ale oczywicie nie staje siê takie zdanie Nie-P. Wróæmy do naszego g³ównego przyk³adu, tj. NL. John w normal-nym kontekcie, przy niskich standardach epistemicznych, stwierdziæ mo¿e zasadnie zarówno: Samolot l¹duje w Chicago, jak i Wiem, ¿e samolot l¹duje w Chicago. Równoczenie do wzrastaj¹cych standardów epistemicz-nych które, pamiêtajmy, w wietle RW maj¹ wp³yw na zasadn¹ stwier-dzalnoæ obu zdañ zarówno pierwsze, jak i drugie zdanie staj¹ siê nie-stwierdzalne. Równoczenie zasadnie stwierdzalne staje siê dla Johna zda-nie: Nie wiem, ¿e samolot l¹duje w Chicago, ale nie mo¿e stwierdziæ on
26Dodajmy, i¿ Williamson krytykuje tzw. KK-tezê, zob. Williamson 2000, rozdz. 5;
ju¿ zasadnie: Nieprawda, ¿e samolot l¹duje w Chicago. Jak wyjaniæ tê ró¿nicê? W bardzo prosty sposób: zdanie dotycz¹ce wiedzy zmieni³o swo-j¹ wartoæ logiczn¹, za samo zdanie bêd¹ce przedmiotem tej wiedzy nie a to postuluje, jak wiemy, kontekstualizm. DeRose jest tak bardzo zadowo-lony z osi¹gniêtego wyniku, i¿ wysuwa regu³ê metodologiczn¹: sprawd negacjê. Stosowaæ ma siê ona do sytuacji, gdy nie jest jasne, czy dane stwier-dzenie jest w danym kontekcie fa³szywe, czy te¿ bezzasadne (oczywicie przy za³o¿eniu, ¿e odró¿niamy te w³asnoci zdañ).
Ostatecznie wiêc kontekstualizm nie myli warunków prawdziwoci
W-zdañ z ich warunkami zasadnej stwierdzalnoci. Co wiêcej, jak pokaza³ DeRose, przyk³adów takich jak NL nie da siê adekwatnie i zadowalaj¹co wyjaniæ w terminach tych ostatnich. Wra¿liwoæ kontekstowa W-zdañ le¿y g³êbiej.
6. Podsumowanie
Ca³oæ przeprowadzonych tutaj rozwa¿añ pokaza³a, i¿ PTK potrze-buje niezale¿nego uzasadnienia niezale¿nego od jej zastosowania jako strategii antysceptyckiej. Widzielimy, ¿e od strony jêzykoznawstwa i filo-zofii jêzyka trudno jest wskazaæ jedn¹ w³asnoæ, która mia³aby byæ odpo-wiedzialna za wra¿liwoæ kontekstow¹ W-zdañ. Porównywanie wiedzy do przymiotników stopniowalnych prowadzi do problemów, lecz wyrastaj¹ one raczej z nie doæ rozwiniêtej i niejednoznacznej teorii tych wyra¿eñ we-wn¹trz nich przeprowadziæ trzeba istotne rozró¿nienia. Z kolei w¹tpliwoci, które budzi najczêciej przyjmowany postulat okazjonalnoci W-zdañ znajduj¹ tyle¿ samo przypadków potwierdzaj¹cych, co wyj¹tków, nie s¹ wiêc dyskredytuj¹ce, choæ wymagaj¹ bli¿szych analiz jêzykowo-seman-tycznych. Niewykluczone, ¿e doprowadz¹ one do zakwalifikowania W-zdañ jako specjalnych wyra¿eñ okazjonalnych czy te¿ specjalnych wyra¿eñ wra¿-liwych na konteksty konwersacyjne (propozycja Kompy). Pokazane zosta-³o tak¿e, i¿ wyt³umaczenie konwersacyjnych zachowañ W-zdañ nie da siê dokonaæ w terminach ich zasadnej stwierdzalnoci. Dlatego te¿ dla inwa-riantyzmu przyk³ady takie jak NL s¹ problematyczne.
na wiele pytañ, jak równie¿ eliminacj¹ z poszukiwañ lepych zau³ków, musimy jeszcze poczekaæ. U czytelnika pojawi³o siê z pewnoci¹ wiêcej w¹tpliwoci i pytañ. W szczególnoci wskazaæ nale¿y na dwa ogólne pyta-nia, które budz¹ wiele emocji wród epistemologów przywyk³ych do ram klasycznej analizy filozoficznej. Po pierwsze, czy teza kontekstualizmu, jako teza metajêzykowa, jest w ogóle tez¹ epistemologiczn¹? Innymi s³o-wy, czy kontekstualizm nie odbiega za bardzo od przedmiotu zaintereso-wañ epistemologii? Po drugie, czy kontekstualizm nie jest po prostu relaty-wizmem? Innymi s³owy, czy kontekstualizm nie idzie za daleko, czy w imiê walki ze sceptycyzmem nie propaguje relatywizmu (przy czym nie chodzi tutaj o skrajny relatywizm, który wczeniej odrzucilimy)?
Literatura
Brendel E., Jäger Ch. (2004), Contextualism Approaches to Epistemology:
Pro-blems and Prospects, Erkenntnis 23 (61), s. 143172.
Cohen S. (1986), Knowledge and Context, Journal of Philosophy 10 (83), s. 574 583.
Cohen S. (1999), Contextualism, Skepticism, and the Structure of Reasons, [w:] Tomberlin 1999, s. 5789.
Cohen S. (2000 a), Contextualism and Skepticism, [w:] Sosa, Villanueva 2000, s. 94107.
Cohen S. (2000 b), Replies, [w:] Sosa, Villanueva 2000, s. 132139.
Daukas N. (2002), Skepticism, Contextualism, and the Epistemic Ordinary, The Philosophical Forum 33 (1), s. 6379.
Davis W.A. (2004), Are Knowledge Claims Indexical?, Erkenntnis 23 (61), s. 257281.
DeRose K. (1992), Contextualism and Knowledge Attributions, Philosophy and Phenomenological Research 52, s. 913929.
DeRose K. (2000), Now you know it, now you dont (Internet, praca ukaza³a siê w:
DeRose K. (2001), Contextualism: An Explanation and Defense, [w:] Greco J., Sosa E. (eds), The Blackwell Guide to Epistemology, 2 ed., Oxford: Black-well, s. 187206.
DeRose K. (2002), Assertion, Knowledge, and Context, The Philosophical Re-view111 (2), s. 167203; dostêpna jest w Internecie na stronie: http://pan-theon.yale.edu/%7Ekd47/AKC.pdf).
Ernst G. (2004), In Defense of Indexicalism, Erkenntnis 23 (61), s. 283293.
Heller M. (1999), The Proper Role for Contextualism in an Anti-Luck
Epistemolo-gy, [w:] Tomberlin 1999, s. 115129.
Kaplan M. (1985), Its not what you know that Counts, The Journal of Philoso-phy 7, s. 350363.
Kompa N. (2002), The Context Sensitivity of Knowledge Ascriptions, Grazer Phi-losophische Studien 64, s. 118.
Kornblith H. (2001), In Defense of a Naturalized Epistemology, [w:] Greco J., Sosa E. (eds), The Blackwell Guide to Epistemology, 2 ed., Oxford: Blackwell, s. 158169.
Kornblith H. (2000), The Contextualist Evasion of Epistemology, [w:] Sosa, Villa-nueva 2000, s. 2437.
Kornblith H. (2002), Knowledge and its Place in Nature, Clarendon Press.
Lewis D. (1979), Scorekeeping in a Language Game, Journal of Philosophical Logic 8, s. 339-359.
Lewis D. (1996), Elusive Knowledge, Australasian Journal of Philosophy 74 (4), s. 549567.
Neta R. (2002), S knows that P, Noûs 36 (4), s. 663681.
Palczewski R. (2002), Iteracje epistemiczne zarys problematyki, Przegl¹d Filo-zoficzny Nowa Seria 11 (1), s. 8399.
Palczewski R. (2004 a), Klasyczna definicja wiedzy a logika epistemiczna, [w:] Malinowski J., Pietruszczak A. (red.), Wokó³ filozofii logicznej, s. 79122.
Palczewski R. (2004 b), ledz¹cy kontekstualizm semantyczny, jego ród³a
i kon-sekwencje, Filozofia Nauki 1, s. 5182.
Palczewski R. (w druku # 1), Some Remarks on Evolution of Semantic Contextu-alism (praca oparta na referacie wyg³oszonym na konferencji
Palczewski R. (w druku # 2), Sceptycyzm w kontekstach, [w:] Pawlak J., Toruñski Przegl¹d Filozoficzny.
Palczewski R. (w druku # 3), Niezbywalna wartoæ wiedzy, rec. z ksi¹¿ki T. Wil-liamsona Knowledge and Its Limits, Kwartalnik Filozoficzny.
Palczewski R. (w przygotowaniu), Kontekstualizm pro czy contra relatywizm?
Partee B.H. (2004), Comments on Jason Stanleys On the Linguistic Basis for
Con-textualism, Philosophical Studies 119, s. 147159.
Pritchard D. (2002), Two Forms of Epistemological Contextualism, Grazer Philo-sophische Studien 64, s. 1955.
Pryor J. (2001), Highlights of Recent Epistemology, British Journal for the Philo-sophy of Science 52, s. 95124.
Richard M. (2004), Contextualism and Relativism, Philosophical Studies 119, s. 215242.
Rieber S. (1998), Skepticism and Contrastive Explanation, Noûs 32 (2), s. 189 204.
Rysiew P. (2001), The Context-Sensitivity of Knowledge Attributions, Noûs 35 (4), s. 477514.
Schiffer S. (1996), Contextualist Solution to Scepticism, Proceedings of the Ari-stotelian Society 96, s. 317333.
Sosa E., Villanueva E. (eds) (2000), Philosophical Issues, Vol. 10: Skepticism, Bo-ston, MAOxford: Basil Blackwell.
Stanley J. (2003), On the Case for Contextualism (artyku³ dostêpny na stronie: http:/ /www.umass.edu/philosophy/events/contextualism conference_files/Schedu-le.htm).
Stanley J. (2004), On The Linguistic Basis For Contextualism, Philosophical Stu-dies 119, s. 119146.
Tomberlin J. (ed.) (1999), Philosophical Perspectives 13: Epistemology, Oxford: Blackwell.
ON CONTEXTUAL SENSITIVITY OF SENTENCES OF TYPES 5 KNOW THAT 2
Summary